Listopad 19, 2017
WAŻNE
  • Premiery kolejnych sezonów: "Supergirl" - poniedziałki, "The Flash/"Legends of Tomorrow" - wtorki, "Arrow" - czwartki.

Home Forums Skomentuj DC’s LEGENDS OF TOMORROW Trzeci sezon DC’s LoT 3×04 – „Phone Home” – dyskusja!

This topic contains 4 replies, has 3 voices, and was last updated by  CzuCzu 6 days, 12 hours ago.

Viewing 5 posts - 1 through 5 (of 5 total)

DC’s LoT 3×04 – „Phone Home” – dyskusja!


  • BLU
    Keymaster
    BLU


    Twoje zdanie na temat DC’s LEGENDS OF TOMORROW 3×04


    BLU
    Keymaster
    BLU

    Kolejny odcinek, który naprawdę bardzo mi się podobał. Na tym
    poprzednim się uśmiałam, a na tym się wzruszyłam i pośmiałam.
    Ponadto fajnie, że w końcu Legendy trafiły do ważnego dla mnie
    roku. Czułam, że kiedyś to nastąpi.

    Zacznę od tego, że świetnie zrobiono małego Dominatora. Zari
    stwierdziła, że tylko Raymond Palmer mógł uznać go za uroczego.
    Nie tylko on ;). Szczerze, to ja też stwierdziłam, że Dominatorek
    to słodziak w sam raz na kumpla. Maluch pokochał nie tylko
    małego naukowca, ale i te same rzeczy co on. Ta scena, kiedy
    oglądają razem musical Deszczowa piosenka była naprawdę
    super. Domciowi tak podpasował ten film, że potem nieźle
    zaszalał z tą manipulacją umysłami. To bardzo, bardzo mnie
    rozśmieszyło. Cóż, nawet nie przypuszczałam, że właśnie tak
    Gumball wykorzysta swoją moc. Co się tyczy jeszcze musicali,
    to rozśmieszyła mnie też scena, w której okazało się, że Mick
    je lubi. Te miny Sary i Martina były bezcenne :).

    Dosyć zabawna była również ta scena pocałunku Nate’a z matką
    małego Dominatorka — Gumballa. Nathaniel i Szorowanie zębów
    przez wieczność — dobre. Za to z tym podrywem na niedźwiedzia
    trochu przesadził. Pomyślałam: Co on chrzani :). Atak Dominatorki
    na Sarę — pomysłowo. Kokon i mamuśka — niezapomniany widok.

    Łzy popłynęły mi po policzkach (wiem uznacie to za żałosne i takie
    typowo babskie xD), gdy mały Ray żegnał się z Gumballkiem. Maluch
    naprawdę nie chciał krzywdzić i rozstawać się ze swoim przyjacielem.

    Szkoda mi było Raya, gdy mama tak po nim jechała. Duży Ray też nie
    czuł się dobrze słuchając tego jako zabawka. W tej wersji czasu był
    kompletnie nierozumiany.

    Teraz trochę o nowej postaci, czyli Zari. Jest ona bardzo bezpośrednia.
    Wali prosto z mostu, więc niekiedy naprawdę się zagalopowuje. Mimo
    tego jest mistrzynią obserwacji. Szybko rozgryzła członków drużyny.
    Nie jestem tylko pewna, co do oceny Jeffersona, czy tu na pewno
    trafiła ;)? Co ciekawe w trakcie epizodu przeszła ona metamorfozę.
    Z bardzo niemiłej i niewyrozumiałej, przemieniła się w sympatyczną
    i uczynną osóbkę. Wczuła się ona na tyle mocno w dziecięcy sposób
    myślenia, że wiedziała jak podejść do małego Raya. Gdy duży Ray
    zaczął tłumaczyć młodszej wersji siebie, że Dominator nie jest taki
    przyjazny, na jakiego wygląda, wtedy to Zari wkroczyła i stanęła po
    stronie małego Palmera. Tutaj to naprawdę miło mnie zaskoczyła.
    Super zachowała się również później, gdy wpadła na halloweenowy
    pomysł (strój w, który wcisnęli Zari to ukłon w stronę jej komiksowej
    wersji). Takie wsparcie to było coś, a ten tekst Micka do dręczycieli
    małego Raya był rozbrajający. Na koniec chęć zagrania w grę mającą
    budować więzi :). Chyba jednak polubię nową dziewczynę z totemem.

    Teraz kilka słów o nawiązaniach do hitów filmowych z lat 90. Dla mnie
    był one wisienką na torcie w tym odcinku. Czekałam wręcz na nie. Jeśli
    chodzi o film E.T., to pełen szacun z mojej strony. To było nie tylko takie
    malutkie nawiązanko, ale odtworzenie kultowej sceny lotu na rowerach
    i uczynienie głównego wątku filmu również głównym wątkiem odcinka
    Legends of Tomorrow (przyjaźń małego chłopca z przybyszem z obcej
    planety). Świetnie to wyszło… i trzymało się kupy. Było na co patrzeć.
    Niestety w przypadku drugiego filmowego hitu nieco się zawiodłam.
    Jeśli chodzi o Powrót do przyszłości, to tu w sumie nie odtworzono
    sceny, a samo nawiązanie było tak króciuteńkie że część osób mogła
    je najzwyczajniej przeoczyć. Nate jako Biff Tannen polerujący wóz.
    Tyle tylko, że Biff w tym filmie, który jest klasyką tamtych lat, nie
    polerował Deloreana, a wozy Martyego i jego rodziców. Co do tego
    wehikułu, to liczyłam na jakąś podróż Deloreanem. Jeśli zaś chodzi
    o wplecenie sceny to wolałabym, żeby wybrano tę z gówienkiem :).
    Mimo tego fajowo, że w ogóle nawiązali do tej trylogii filmowej.
    Obie powyższe produkcje z lat mojego dzieciństwa uwielbiam.
    Mogę je oglądać w kółko. Wspomnień czar.

    Teraz jeszcze parę słów o Siwku, czyli profesorze Steinie. Głupio wyszło
    z tymi podejrzeniami o zdradę, ale trudno się temu dziwić. Faktycznie
    wszystko składało się przeciw niemu. O zdradę go nie podejrzewałam,
    ale co robi w tajemnicy to też zielonego pojęcia nie miałam. Potem
    ten wyjazd na narodziny wnuka i bardzo miły gest Rory’ego. Imię
    nadane ku pamięci pierwszego firestormowego partnera to miły
    ukłonw stronę przeszłości.

    Ostatnia scena odcinka była dla mnie ciosem, bo wiem, co zwiastuje
    i jakie są powody powstania tejże sceny. Oj, naprawdę będzie mi
    ciężko przyzwyczaić się do tego, co niedługo nastąpi.

    Ocena: 10/10 x2


    Helena Bartanelli
    Participant
    Helena Bartanelli

    Przepraszam że spytam z którego rocznika jesteś 1988 ?? ‚

    A tak po za tym kolejny przyjemnie odcinek który oglądałem urywkami ,przeskakując bo nie miałem na to czasu ale nadrobię w Niedziele ogladając cały od pierwszej do ostatniej minuty. Reansumując to co widziałem i to co zapamiętam z tego odcinka na długo to scena pożegnania małego Reya z małym dominatorek i końcowa gdzie wszyscy przebrani w swoje stroje zgodnie przyznają że są przyjacółmi małego reya cudnie to wyglądało i naprawdę przyjemnie ogląda się ten sezon dclot ,fajna odskocznia od Flasha i Arrow.


    BLU
    Keymaster
    BLU

    @Bartanelli tak.


    CzuCzu
    Participant
    CzuCzu

    Akcja z przemieszczeniem w czasie małego Dominatora zupełnie zakręcona. Gość, który zabił małego Ray’a to ten sam kiedy działa się akcja w Mega Crossoverze podczas ataku Dominatorów. Wtedy był tym starcem, co chciał dogadywać się z nimi, a w przeszłości torturował schwytanego Dominatora. Fajne to nawiązanie było. Miss Palmer niezła mamuśka, która zakręciła w głowie Nate’a. Pocałunek jednak z matką Dominatora manipulującą jego postrzeganiem rzeczywistości – bezcenny. Po wcześniejszych doniesieniach o możliwości opuszczenia serialu przez Steina przeczuwałem, że ta jego tajemnica w tym odcinku może mieć coś w tym wspólnego. Miałem rację. Narodziny wnuka to dostateczny powód. Nie sądziłem, że tak szybko to nastąpi. Liczyłem, że gdzieś dopiero koło 10 odcinka. A tu będzie próba rozdzielenia Firestorma, a może bardziej poszukanie innej kompatybilnej połówki. Niemniej jednak Stein to Stein – jakoś to tak samo nie będzie jak w przypadku, gdy odszedł Ronnie. Wtedy to był prawdziwy FIRESTORM! Zobaczymy jak to poprowadzą. Co do naszej nowej bohaterki to nadal średnio ją lubię. Niby spuściła z tonu i ze swojej zarozumiałości, ale zobaczymy. Wiem jednak, że jej totem jest inny od totemu Amayi. Ten jakby włada tylko jednym żywiołem – wiatrem. Kuasa włada wodą, ale wygląda jakby stała się typowym żywiołakiem czyli włada cieczą i sama potrafi się w nią zmieniać i manipulować nią. Ciekawe czy opowiedzą jak do tego doszło i czy w dalszej części serialu pojawia się np. totemy ognia i ziemi…lub jakieś inne. Resztę fabuły dokładnie skomentowała BLU więc nie ma co powtarzać. A z 6/10 wg mnie dla tego odcinka.

Viewing 5 posts - 1 through 5 (of 5 total)

You must be logged in to reply to this topic.

Powered by keepvid themefull earn money

Przejdź do paska narzędzi